"Pan F. jest panem F.", czyli o tym, jak czas wrzuca bieg wsteczny
Surrealistyczna historia autorstwa Jamesa Grahama Ballarda, mistrza psychologicznego absurdu. Bohaterem opowiadania jest najzwyklejszy w świecie mężczyzna, który raptem zauważa, że jego zegar biologiczny zamiast iść naprzód zaczyna tykać w odwrotnym kierunku, coraz szybciej i szybciej. Ciąża jego żony, która zdaje się absolutnie nie przejmować dziwną metamorfozą męża, budzi w panu F. coraz większą i większą grozę. Zresztą nie bez powodu...
Opowiadanie czytałam po rosyjsku, bo niestety angielskiego nie znam na tyle, by móc czytać w oryginale, a tłumaczenie polskie w wykonaniu Bohdana Drozdowskiego jest – oględnie mówiąc – marne. Odradzam, jeśli nie chcecie wyrobić sobie złego zdania na temat twórczości Ballarda.
Czytałam opowiadanie z rosnącym zaciekawieniem, ale na pewno nie grozą. Niektóre sceny przyprawiały mnie nawet o rozbawienie. Pomysł świetny. Niektórzy doszukują się analogii z „Ciekawym przypadkiem Benjamina Buttona”. Ballard powiązał jednak proces młodnienia bohatera z ciążą żony, która stanowi „logiczne” uzasadnienie przedziwnej metamorfozy pana F. U Fitzgeralda tego nie było. Amerykański pisarz eksplorował tylko możliwości, jakie daje czas biegnący wstecz. Dla Ballarda najważniejsze było pokazanie, w czym tkwi problem, i powiązanie go z subiektywnymi doznaniami kobiety, zmuszonej dzielić swoją miłość pomiędzy męża a dziecko. Z woli autora te uczucia zlały się w jedno, co wywołało analogiczne zmiany w materialnym świecie – mąż stał się jednocześnie dzieckiem, którego pojawienia na świecie tak oczekiwała kobieta. Oczywiście ta sytuacja jest absolutnie niemożliwa, jednakowoż daje nam materiał do rozważań na temat ludzkiego losu. Tylko prawdziwy mistrz pióra mógł z podobnej bajki uczynić trzymający w napięciu psychologiczny thriller.
Polecam! Ale jeszcze raz podkreślę – nie w polskim tłumaczeniu!
Komentarze
Prześlij komentarz